
Kajak, inni, zakaz, radar, potop, Woo Young-woo
Jeśli macie ochotę na opowieść, która da wam ciepło i komfort, a jednocześnie nie będzie głupiutka i jakiś tam morał w sobie zawrze, to serdecznie polecam wam spotkanie z Niezwykłą Prawniczką Woo. Ten koreański serial liczy sobie szesnaście około godzinnych odcinków, a netflixową premierę miał w 2022 roku. Ja zobaczyłam go w lipcu 2023 i to jedna z lepszych rzeczy, jaką pochłonęłam w tym miesiącu.
Historia toczy się wokół losów genialnej prawniczki „Woo Young-woo czytane tak samo z obu stron. Kajak, inni, zakaz, radar, potop, Woo Young-woo”. Bohaterka przedstawia się w ten sposób wszystkim napotkanym w miarę rozwoju fabuły postaciom i, nie ukrywam, utrwaliło się to w mojej pamięci. Przez jedną z postaci drugoplanowych zostaje raz nawet przywołana jako „Pani kajak, radar”. Nie jest to jedyny schemat, który towarzyszy oglądanej na ekranie głównej bohaterce – jedyną rzeczą, jaką spożywa, jest gimbap z zestawem konkretnych składników, odlicza do trzech przed wejściem do nowego pomieszczenia i, kiedy tylko nadarzy się okazja, opowiada o wielorybach. Wszystkie te nietypowe działania mają akcentować jej tytułową niezwykłość, która jest w tym wypadku neuroatypowością. Woo Young-woo już jako dziecko dostaje od lekarza wstępną diagnozę autyzmu. To, że dziewczyna znajduje się w spektrum, oprócz wskazania na pewne schematy działania, twórcy ukazali grą aktorską Park Eun-bin wcielającą się w rolę tytułowej bohaterki serialu. Unika ona kontaktu wzrokowego z innymi postaciami, porusza dłońmi w specyficzny sposób, w sytuacjach stresowych uderza się rękoma w głowę, nie radzi sobie z odczytywaniem sarkazmu czy ironii, rozpoznawania emocji uczy się z przygotowanych jej przez ojca zdjęć, a dotyk drugiej osoby sprawia jej dyskomfort. Są to cechy, które stereotypowo rozpoznajemy jako pewne zachowania osób ze spektrum autyzmu.
Czy moim zdaniem aktorka zrobiła dobrą robotę? Trudno ocenić. Nie jestem osobą w spektrum. Moim zdaniem to właśnie te osoby mogą się najpełniej wypowiedzieć na temat adekwatności gry aktorskiej Park Eun-bin. Ja miałam momentami poczucie delikatnej przesady, które wynika ze znajomości innych produkcji o osobach ze spektrum. Niemniej uwzględniam to, że w koreańskich produkcjach gra aktorska już z samego założenia wydaje mi się dużo bardziej przerysowana niż w produkcjach z innych krajów – to właśnie stąd może się brać w uroczy sposób manieryczna gra Park Eun-bin. Biorąc ten czynnik pod uwagę, a także patrząc na jej występ na tle innych postaci, całość prezentuje się naprawdę w porządku.

Jak tu nie kochać morskich ssaków?
Moimi ulubionymi momentami w produkcji są te oznaczone charakterystyczną linią melodyczną, w których Woo Young-woo doświadcza nagłego olśnienia, oznaczonego podmuchem wiatru rozwiewającym jej włosy oraz wstawką z radosnych podrygów jednego z jej ukochanych morskich ssaków. Zazwyczaj wtedy wpada na rozwiązanie sprawy lub co najmniej przełamanie towarzyszącego rozprawie impasu. Jest w tym coś magicznego, budzącego szacunek, a przy tym wyjątkowo uroczego. Wieloryby i inne morskie stworzenia pełnią w życiu bohaterki ważną rolę. Mają one realny wpływ na codzienność Young-woo – kobieta próbuje obserwować je w naturalnym środowisku, gromadzi wiedzę na temat przeróżnych faktów dotyczących owych osobników oraz organizuje protesty mające na celu oswobodzenie ssaków niewolonych w zamkniętych ośrodkach ku uciesze gawiedzi. Są one również nieodłączną częścią wyobrażeń i ubogacają krajobraz życia bohaterki. Animacje (swoją drogą przepięknie wykonane) wielorybów, delfinów i innych przyjaciół Young-woo znajdziemy na sali sądowej, towarzyszące jej podczas podróży metrem czy pociągiem, za oknami budynków, w których się znajduje, czy na salach konferencyjnych. Przewijają się jako symbole, mocno wyróżnione w czołówce serialu, ale i poza nią – np. podczas podróży widzimy, że Woo Young-woo ma walizkę z wizerunkami ork.
Oprócz animacji morskich ssaków jestem fanką graficznych elementów produkcji. Odcinek rozpoczyna plansza z tytułem i kilkoma elementami sugerującymi nadchodzące zwroty akcji. Zbliżając się natomiast do końca odcinka, dostajemy również bonusowe ilustracje, które przedstawiają kluczową scenę z danego fragmentu historii. Są narysowane stylem przynależnym animacjom, umagiczniając jeszcze bardziej opowieść, która toczy się przed nami na kanwie tych szesnastu odcinków.
Jakim prawnikiem się staniesz?
Na największą uwagę zasługują występujące postacie. Nie są jednowymiarowe, ewoluują w miarę rozwoju fabuły, zmienia się ich zachowanie, mają refleksje nad swoim postępowaniem. Doceniałam również wątek romantyczny, który był szczery i mało pretensjonalny – nie było tu wielkich burz, kłótni i powrotów. Mamy do czynienia z jednym nieporozumieniem, które na chwilę ochładza stosunki bohaterów, ale szybko zostaje ono wyjaśnione i wynika tylko i wyłącznie z troski o drugą osobę, a nie zwyczajowego w serialach obyczajowych podsłuchania jakiegoś wyrwanego z kontekstu fragmentu rozmowy, ucieczki w jego trakcie, niedosłyszenia kluczowej części i braku komunikacji pomiędzy zwaśnionymi stronami, które rozjaśnia tylko i wyłącznie jakiś nieprawdopodobny przypadek, a nie próba rozmowy między nimi. Dodatkowo każda ze spraw, której podejmuje się zespół prawniczy, w skład którego wchodzi Woo Young-woo, wnosi do ich żyć coś nowego, rozwija i uczy, jakimi prawnikami chcą się ostatecznie stać.
Podsumowując, serial zachowajcie na moment, w którym będziecie potrzebować comfort contentu; kocyka, który utuli was po ciężkim dniu i pokaże, że mimo trudności wszystko będzie dobrze. Nie ma tam wyłącznie łatwych i przyjemnych treści, znajdzie się też czas na refleksję i smuteczki, ale takie, które dadzą wam poczucie, że nie pochłonęliście czegoś mało jakościowego, co wyparło z was emocje i było jedynie przyjemną dystrakcją od rzeczywistości.